Pierwsze dwie kwarty tego spotkania naprawdę mogły się podobać. Jasne. Chłopcy popełniali błędy, ale wiele spraw działało jak należy. Była całkiem niezła obrona, były zbiórki i walka o każdą piłkę. Atak naszej drużyny wyglądał całkiem dojrzale, a co ważniejsze chłopaki regularnie zdobywali punkty. Po pierwszej kwarcie przegrywali 7 punktami (18:25), ale w kolejnych dziesięciu minutach udało im się odrobić straty i wyjść na niewielkie prowadzenie (35:32). Ostatecznie kwartę zakończyli z 2-punktowym deficytem (38:40). Trener Wiśnik sprawiał wrażenie zadowolonego.
Początek trzeciej odsłony zaczął się od nieco chaotycznej gry z obu stron. Przez dwie minuty żadna z drużyn nie zdobyła punktów. Potem wszystko się popsuło. Rywale zaczęli wykorzystywać kolejne błędy naszych podopiecznych. Ci, podobnie jak w niedzielnym starciu z Piotrówką, nie potrafili rozegrać w zasadzie żadnej sensownej akcji, co wyraźnie dodało skrzydeł reprezentantom Legionowa. Do kompletu totalnie posypała się obrona. Chłopcy byli do tego stopnia niezaangażowani w defensywie, że w drugiej połowie sędziowie odgwizdali im tylko jeden faul. Jasne, nie zawsze można łączyć tę statystykę ze szczelną i zaangażowaną obroną, ale w tym przypadku jest to uprawnione. Chłopcy nie potrafili zająć właściwej pozycji przed nacierającymi rywalami, a ci – w zasadzie zupełnie nie niepokojeni – kończyli kolejne akcje prostymi dwutaktami. Przewaga reprezentantów Legionu błyskawicznie rosła. Trzecią kwartę wygrali aż 26:3! W kolejnej nie było lepiej. Ostatecznie nasza drużyna odniosła bardzo bolesną i wysoką porażkę.
Zaistniała sytuacja w zasadzie nie jest dla nas zaskoczeniem. Żaden z chłopców nie musiał do tej pory mierzyć się z presją wyniku. Odpowiedzialność za tę kwestię spoczywała w poprzednim sezonie głównie na barkach chłopców, którzy już z nami nie grają. Nasi reprezentanci do pewnych spraw zwyczajnie muszą dojrzeć. Wszyscy! Wszyscy muszą mieć świadomość, że zarówno po atakowanej, jak i po bronionej stronie albo dają z siebie wszystko przez całe spotkanie dając szansę na zwycięstwo, albo przegrywają. Żaden z chłopaków nie może się „chować” na boisku i liczyć na to, że ktoś inny zrobi robotę za niego. Nie po to wychodzą na boisko! Chcemy ich nauczyć i nauczymy skupienia na grze, twardej, nieustępliwej walki o każdy punkt oraz zaangażowania i poświęcenia. Tylko tak wygrywa się ważne mecze. W zasadzie już w tym spotkaniu zobaczyliśmy niewielkie „światełko w tunelu”. Coś się ruszyło, bo w czwartej kwarcie nasi chłopcy z poświęceniem aż trzykrotnie „wyłapali” faule w ataku rywali. Wierzymy, że to dopiero początek czegoś fajnego, że będzie nam dane obserwować rozwój tych chłopców. Wierzymy, że stać ich na wiele i w jakimś sensie nie możemy się doczekać, kiedy to nastąpi. Jedyne, czego od nich wymagamy, to regularne uczestnictwo w treningach i pełne zaangażowanie.
W ten weekend mamy przerwę od walki w ramach rozgrywek U13M WOZKosz. Czeka nas natomiast II turniej ALL STAR BIAŁOŁĘKA organizowany w niedzielę właśnie dla roczników 2010 i 2011. Więcej informacji na ten temat we wcześniejszym poście.