Chłopaki z rocznika 2012 rozpoczeli drugi etap rozgrywek od „zderzenia ze ścianą”. Konfrontacja z radomską Piotrówką była już druga, w której zobaczyli, jak wiele brakuje im do czołówki. Od razu zaznaczmy: To nie jest tak, że tej różnicy nie da się zniwelować, bo to nieprawda. Jest sposób, by to osiągnąć, a na imię mu…
…PRACA! Ciężka i wytężona, a co ważniejsze REGULARNA. Ta grupa jest zdecydowanie najsłabiej trenującą ze wszystkich. Warunki są. Brakuje regularnej obecności na treningach i – kiedy już się pojawią – odpowiedniego zaangażowania i skupienia. Wszystko, co dobre na boisku trzeba najpierw przyswoić na treningach odbywających się w odpowiedniej atmosferze. Jeżeli chłopcy to zrozumieją – oczywiście jako grupa, a nie jednostki – to z dość szybko zobaczymy tego wyniki.
Co do meczu. To nie tak, że wszystko było źle. Były momenty, w których towarzystwo grało naprawdę nieźle. Ogromne pochwały za trzecią kwartę, którą nasze towarzstwo zakończyło eleganckim „bazzerem” zdobywając w niej więcej punktów niż we wszystkich trzech pozostałych kwartach razem wziętych (14:23). Niestety takich sytuacji jest zdecydowanie za mało, żeby chociaż pomyśleć o nawiązaniu walki z naprawdę solidnie przygotowanymi i trenującymi drużynami.
.
Nie wymięka! BIAŁOŁĘKA![]()
![]()
![]()