
Miniony tydzień, w porównaniu z poprzednimi, to były niemal ligowe wakacje. Na parkiet wybiegły tylko dwie nasze drużyny – najstarsze dziewczyny i chłopaki. Ilość nie była jednak ważna, bo tym razem oba mecze zdecydowanie poszły w jakość i trzymały w napięciu od pierwszych do ostatnich sekund.
Był to już drugi mecz naszej drużyny z „Legionistami”. Pierwsze, wyjazdowe spotkanie nasza ekipa wygrała w dramatycznych okolicznościach 5-ma punktami (76:71). Kolejne starcie zdecydowanie przypominało to pierwsze. Nasi reprezentanci twardo walczyli o każdy punkt, ale i rywale nie odpuszczali. W drugiej kwarcie przegrywali 6-ma punktami (18:24), ale do końca pierwszej połowy zaliczyli solidne 15:6 wychodząc na prowadzenie (33:30).
Zmiana stron podziałała na naszą drużynę mobilizująco. Chłopaki szybko odzyskali prowadzenie wychodząc po sześciu minutach na +9 (45:45). Tę przewagę „Legioniści” próbowali oczywiście raz za razem zmniejszyć. Obrona naszej drużyny nie pozwalała im jednak na zbyt wiele. W zasadzie cały czas aż do końca starcia trzymali wynik. W praktyce ani przez chwilę przewaga naszej drużynynie była zagrożona.
Dobry występ Staszka Kuzioły (18 pkt), którego dzielnie wspierali Janek Olszewski (16), Maurycy Bóbski (11) i Szymon Laskus (11).
Mamy to! Nasze najstarsze dziwczyny zaliczają pierwsze zwycięstwo w sezonie. Mało tego! To jest pierwsza, historyczna wygrana w historii żeńskiej, ligowej koszykówki na tym poziomie w UKS Białołęka! Tak dziewczyny, przechodzicie do historii 😉
Jak do tego doszło? To był poprostu dobry mecz naszej drużyny. Świetny początek, gdzie pierwsze pięć minut nasze reprezentantki wygrywają 13:4. Później trafił się lekki kryzys. Przeciwniczki niemal doprowadziły do wyrównania (13:12). Końcówka kwarty ponownie jednak należy do dziewczyn, które na przerwę między kwartami shcodziły będąc na +8 (22:14).
W drugiej kwarcie reprezentantki ożarowskiej akademii serio „dokręciły śrubę”. Miało się wrażenie, że za moment całkowicie zdominują wydarzenia na boisku, ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Nasze fantastyczne towarzystwo przetrwało kryzys i na koniec kwarty mogło się cieszyć z remisu (35:35).
Trzecia kwarta okazała się najbardziej wyrównana ze wszystkich, jakie było nam dane oglądać. Żadnej z drużyn nie udało się „uciec” na więcej niż 6 punktów. Nasze towarzystwo zakończyło ją na +2 (53:51). Jak się okazało był to dobry punkt wyjścia do bardzo udanego finiszu.
Ostatnie dziesięć minut podopieczne Doroty Dłużewskiej rozpoczęły nieźle, ale kluczowe były dwie wyborne minuty gdzieś w środku kwarty. W tym momencie zaliczyły „run” 9:0 wychodząc tym samym na +12 (69:57). Rywalki mocno pracowayły, żeby odwrócić losy meczu, ale upływający czas zwyczajnie im na to nie pozwolił.
Super występ Karoliny Zając (28 pkt – 2×3) oraz Oliwki Staszczuk (19 pkt – 1×3), ale powiedzmy sobie wprost -cała druyżyna zasługuje na pochwały.